.

.

sobota, 7 września 2013

Zaległości... nadrabiam.

Witajcie!

Trochę ochłonęłam po tym wszystkim... Najgorsze jest te kilka pierwszych dni po diagnozie.
Jeśli chodzi o moją mamę, to w zeszły piątek została wypisana ze szpitala. 16-tego ma zgłosić się na oddział onkologiczny celem rozpoczęcia chemioterapii. Guz okazał się niezłośliwy ale duży (13x13x14 cm). Chemia ma na celu jego zmniejszenie i zatrzymanie rozrastania. Dalsze leczenia zależy od tego jak M zniesie pierwszą chemię. Osobiście strasznie boję się skutków kuracji, chodzi mi głównie o osłabienie organizmu, wypadanie włosów...
M sprawia wrażenie jakby to działo się obok niej i dotyczyło innej osoby, nie zdaje sobie sprawy z powagi sytuacji. Obawiam się że nie jest gotowa na to, co ją spotka i to może być dla niej dużym szokiem. Ale będę ją wspierać z całych sił. Damy radę!

Wszystkie inne sprawy zeszły na dalszy plan, łącznie z moim hobby. Prace nie drgnęły, aczkolwiek zbieram materiały do jesiennych wianków, czy zostaną wykorzystane- nie wiem.

Ale życie toczy się dalej i nie można pominąć faktu, że:

* minęły wakacje
Mimo planów wyjazdu nad morze nie udało się ich zrealizować, samochód postanowił się zbuntować i zepsuł się kilka dni przed planowanym wyjazdem. Ale dzięki temu mięliśmy szansę odwiedzić warszawskie zoo.






                                               

                                                     Moje pannice!







*Julia obchodziła swoje 6-te urodziny




















*Rozpoczął się rok szkolny, odprowadzamy Julkę do autobusu :-)



*Luna wydała na świat potomstwo (4 suczki i 5 piesków)



Maluchy już patrzą na oczka i są coraz słodsze. Dziewczyny przesiadują z nimi każdą wolną chwilę.

To tyle wspomnień minionego lata;-) Teraz przede mną samotny wieczór i noc... Mężuś wybrał się na nocne wędkowanie a ja w domku z dziećmi... Będzie musiała się odwdzięczyć...;-)

Pozdrawiam Was serdecznie i dziękuję z całego serca za słowa otuchy pod poprzednim postem. Całuję Was!

Miłej nocy!