.

.

piątek, 30 marca 2012

Urwanie głowy...

 Masakra jakaś! Nie wiem w co mam ręce włożyć... przedświąteczne porządki mnie dobijają ale nie potrafiłabym nie posprzątać. Wiosenne porządki w moim wykonaniu równają się skutkom przejścia huraganu przez dom, wszystko wywrócone do góry nogami.., ale potem jak przyjemnie.... wszystko odkurzone, czyściutkie okna, pachnące "Ługą" firanki, dywany na podłogach... Uwielbiam to! Ale zanim osiągnę ten cel, szaleję jak wariatka po domu i co roku sobie powtarzam: "Nigdy więcej nie zostawię wszystkiego na ostatnią chwilę!!!" a i tak zawsze to robię...;-/

Jeszcze na dodatek młodsza córa obchodzi dziś 2gie urodziny. Niby żadnej imprezy nie robimy, ale tort, szampan, jakieś ciacho muszę przygotować dla ew. gości.

Jeśli chodzi o pisankowanie, to łapię się między myciem okien a odkurzaniem ścian... W poniedziałek przyszły gęsie wydmuszki. Byłam oszołomiona ich rozmiarem! Z miejsca powstało kilka pisanek...a teraz się kończą.
Może wieczorkiem zdam relację foto z całego tygodnia.

Tymczasem serdecznie pozdrawiam!!! (i zabieram się za dalsze porządki;-))

3 komentarze:

Violinowo pisze...

Aż Ci zazdroszczę, że u Ciebie już posprzątane.Ja jak co roku zostawiam wszystko na ostatnią chwilę.Pozdrawiam Wiola

pandzioszka pisze...

spózniony komentarz ale życzę córuni wszystkiego co najlepsze, co tylko zapragnie ... pozdrawiam

Graszynka pisze...

Nie przepracuj się bo potem nie będziesz miała siły się cieszyć a z tymi obietnicami danymi samym sobie to tak jest, ale za rok znowu masz szansę...