.

.

piątek, 23 marca 2012

Drugie życie...

...Ikeowej komódki.
Kupiłam ją w niedziele na pchlim targu. Posłuży mi jako moja klamociarnia. Nic specjalnego z nią nie robiłam, klasyczne postarzenie, trochę niedbałe i na "odwal się" ale tak miało być.
Teraz wszystko ma swoje miejsce i jest ładnie poukładane (przynajmniej na razie;-)).

Z cyklu "przed i po"


I pisaneczka, którą dałam w prezencie koleżance z pracy.

Reszta jajców czeka na kokardki. Miały iść dziś na sprzedaż ale się nie wyrobiłam w czasie:-/

Miłego dnia!

3 komentarze:

Ewelina pisze...

Komódka wyszła bardzo ładnie, klasycznie, bez udziwnień :) A jajca bardzo mi się podobają :)

petra bluszcz pisze...

Jajeczko śliczne! A co do komódki, to zupełnie moje klimaty :) Nawet wiem, gdzie bym taką u siebie ostawiła :) Tylko może jaiś napis transferowy by się jej przydał? Ale to tylko taka moja fanaberia...
Pozdrawiam cieplutko!

Peninia pisze...

Prześlicznie:)Ciepło i wiosennie pozdrawiam.Uściski-Peninia*