.

.

wtorek, 25 lutego 2014

czwartek, 13 lutego 2014

Osłonki

Witajcie!

Przez ostatnie kilka dni ostro plotłam. Powstały dwa zestawy osłonek na doniczki.


Z kolorowych rurek, bejcowane na ciemny dąb, lekko przecierane na biało.
Wymiary: duży wys.19cm, śr.23cm  mały wys. 12cm, śr. 19cm




Białe z przecierką bitumem
Wymiary: duży wys. 16cm, śr. 23cm  mały wys. 13 cm, śr. 19cm


Na "wykończenie" doczekał się również jeden z koszyczków wyplecionych w zeszłym roku;-) Jak to mówią "na każdego przyjdzie pora".....






Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za odwiedziny!


poniedziałek, 3 lutego 2014

Abażur i taca

Witam!

Moja lampka doczekała się nowego, prawdziwego abażuru. Poprzedni był robiony na szybko, bez przemyślenia, na początku przygody z pleceniem. Ten jest już bardziej "zaawansowany" i w pełni spełnia swoją rolę.



Ostatnio zrobiłam też tacę, moją pierwszą. Czeka teraz na wypróbowanie. Lawendowo...



Pozdrawiam!

środa, 8 stycznia 2014

Kolejny raz powracam...

Witajcie!

Jak w tytule, kolejny mój powrót, ale czy na długo? Tego nie wie nikt;-)

Na początku chciałabym serdecznie Wam podziękować za wpisy pod postem o śmierci Mamy, dziękuję za wszystkie ciepłe słowa. Niestety musiałam usunąć ten post, za każdym razem gdy wchodziłam na bloga i widziałam ten wpis, nie mogłam się pozbierać. Więc wolałam go usunąć.

Święta nie były wesołe, szczególnie Wigilia, która bardziej przypominała spotkanie żałobne niż radosne wydarzenie. Ciężko było.
Trochę ochłonęłam z tego pierwszego szoku, ale dopiero teraz przychodzi tęsknota, dopiero teraz dochodzi do mnie, co tak naprawdę się stało.

W piątek mija 30 dzień śmierci, czas uporządkować grób, wywieźć górę kwiatów, zabrać wypalone znicze...

Zrobiłam dla Mamy serce, które położę na uporządkowanym grobie.



Serce jest duże, jego wymiary to ok 34x36 cm Jest porządnie zalakierowane więc mam nadzieję, że trochę wytrzyma.

Przepraszam za przygnębiającą  atmosferę panującą na blogu ale taką właśnie atmosferę mam w sercu więc nie będę udawała, że jest inaczej.

Serdecznie dziękuję za odwiedziny. Pozdrawiam!

wtorek, 5 listopada 2013

Anioł

Witajcie po kolejnej długiej przerwie.

Jak wiele z Was zauroczona jestem pracami Ani Krućko więc postanowiłam kolejny raz skorzystać z jej kursu.

Mój anioł powstawał długo, w momentach "weny" i natchnienia, których mam ostatnio bardzo mało. Najpierw powstał "szkielet", za kilka dni postanowiłam, że dobrze by było go pomalować, kolejnych kilka dni czekał na kolor aż dziś doczekał się włosów i skrzydeł. Stworzenie aniołka zajęło mi więc 3-4 tygodnie, niezłe tempo, co? No ale najważniejsze, że już jest.




Anioł ma 43 cm wysokości, włosy z pozostałości firanek typu "makaron";-) skrzydła z kartonu. Myślę, że jak na pierwszego wyszedł całkiem nieźle.

Przed Świętem Zmarłych postanowiłam, że w tym roku sama zrobię wiązanki na groby bliskich. Też po raz pierwszy.



Powstało 7 wiązanek, nie wiem czy ładne, czy nie... przy ostatnich było mi to zupełnie obojętne;-)

Serdecznie Wszystkim dziękuję za słowa wsparcia pod poprzednim postem. Nie chcę się rozpisywać na temat M ale powiem tyle, że jest w domu, czuje się całkiem nieżle za to wygląda strasznie. Wychudła niesamowicie. Jutro jeszcze jedna konsultacja, zobaczymy.

Miłego wieczoru!!!

wtorek, 1 października 2013

Komplikacje

Witajcie
Jak w tytule, sprawy nieco się komplikują. Moja M w sobotę dostała udaru niedokrwiennego. Powoli przyzwyczajam się do tego widoku ale niedziela była dla mnie i moich braci tragiczna. Czekamy na kolejne badania.

Pozdrawiam wszystkich. Trzymajcie za nas kciuki.

sobota, 7 września 2013

Zaległości... nadrabiam.

Witajcie!

Trochę ochłonęłam po tym wszystkim... Najgorsze jest te kilka pierwszych dni po diagnozie.
Jeśli chodzi o moją mamę, to w zeszły piątek została wypisana ze szpitala. 16-tego ma zgłosić się na oddział onkologiczny celem rozpoczęcia chemioterapii. Guz okazał się niezłośliwy ale duży (13x13x14 cm). Chemia ma na celu jego zmniejszenie i zatrzymanie rozrastania. Dalsze leczenia zależy od tego jak M zniesie pierwszą chemię. Osobiście strasznie boję się skutków kuracji, chodzi mi głównie o osłabienie organizmu, wypadanie włosów...
M sprawia wrażenie jakby to działo się obok niej i dotyczyło innej osoby, nie zdaje sobie sprawy z powagi sytuacji. Obawiam się że nie jest gotowa na to, co ją spotka i to może być dla niej dużym szokiem. Ale będę ją wspierać z całych sił. Damy radę!

Wszystkie inne sprawy zeszły na dalszy plan, łącznie z moim hobby. Prace nie drgnęły, aczkolwiek zbieram materiały do jesiennych wianków, czy zostaną wykorzystane- nie wiem.

Ale życie toczy się dalej i nie można pominąć faktu, że:

* minęły wakacje
Mimo planów wyjazdu nad morze nie udało się ich zrealizować, samochód postanowił się zbuntować i zepsuł się kilka dni przed planowanym wyjazdem. Ale dzięki temu mięliśmy szansę odwiedzić warszawskie zoo.






                                               

                                                     Moje pannice!







*Julia obchodziła swoje 6-te urodziny




















*Rozpoczął się rok szkolny, odprowadzamy Julkę do autobusu :-)



*Luna wydała na świat potomstwo (4 suczki i 5 piesków)



Maluchy już patrzą na oczka i są coraz słodsze. Dziewczyny przesiadują z nimi każdą wolną chwilę.

To tyle wspomnień minionego lata;-) Teraz przede mną samotny wieczór i noc... Mężuś wybrał się na nocne wędkowanie a ja w domku z dziećmi... Będzie musiała się odwdzięczyć...;-)

Pozdrawiam Was serdecznie i dziękuję z całego serca za słowa otuchy pod poprzednim postem. Całuję Was!

Miłej nocy!